wtorek, 17 marca 2009

wnoszę i wynoszę

Byłam wczoraj na księżycu.
Mówię prawdę ,nic dla picu.
Księżyc przyjął mnie łaskawie,
Trochę tutaj się zbawię.

Było fajnie ,było miło.
trochę miejsc się tez zwiedziło.
Gdy wróciłam na mą ziemię
to szeptałam : się nie zmienię.

Teraz błąkam się po świecie.
Jaka jestem wiedzieć chcecie?
Gawiedź mówi mi zajadła:
to ta co z księżyca spadła.
-----------------

Mój Miso jest na łowach
zanurzył sie w czerń nocy
zapaliłam mu gwiazdy
by z drogi nie zboczył.

Mój Misio dziś poluje
po szlakach tropi zwierzynę
blask księżyca srebrzysty
tuż nad nim rozwinę.

Moj Misio podąża tropem
wśród dzikich ostępów
gdzie czerń nocy czarniejsza
gdzie człek nie ma dostępu.

Ja poczekam do świtu
by mgłą go utulić.
Potem rosa go obmyć.
Potem?Się przytulić.

----------
Była mrówka ,zwykła ,mała,
lecz niczego sie nie bała.
Była mała-miała serce
czegóż od niej chcieć tu więcej.

Była dzielna ,swój pancerzyk
co dzień czyści oraz mierzy.
Szlaki chwacko przemierzała
cicho ,co dzień,była mała.

Nie skarżyła sie wogóle
w każdym życia swym szczególe
pracy wciąż sie oddawała.
była dzielna oraz mała.

A że serce miała duże
spotkały ją życia burze.
Zobaczyła mrówkę małą ,
tak jak ona dzielną,śmiałą.

Cud dziewica -taka mrówka
piekne ciałko ,piekna główka.
W maju przypadł okres godów
gdy dziewicę z tych powodów
co opiszę łżą zalana
potworowi była dana.
bo co roku chyba w maju
z seledynowych gajów
mrówkojad się wynurzał
i z głodu na mrówki wkurzał
się.

Mrówka mała ubrała pancerzyk
i wnet w podskokach do szturmu bieży
by zdławić potwora głodnego dziewicy.
Lecz mrówka mała musiała przeliczyć
się.
Na drodze do wroga język spotkała
co go ciecz wstrętna oblepiała.
Na nic pancerzyk i wielkie serce.
Językiem pokonana......nie powiem

--------------
Nie obiecuj mi poranka o świcie,
czarnej kawy,zapachu bułeczek.
Czekam.Nie czekam.Czekam.
Sama już sobie przeczę.

Nie obiecuj mi swego dotyku,
warg musmięcia,trzepotu dłoni,
nie obiecuj ciepła oddechu.
Co do wiary mnie dzisiaj skłoni?

Zegar z trudem popycha minuty,
które z mlaskiem małej wskazówki
szepcą ;jestesmy wiecznością.
Jakie znowu usłyszę wymówki?

Nie obiecuj.Nie buduj zamków,
z nietrwałych ,ruchomych piasków.
Ot,los sypnął mi piaskiem w oczy.
Świta.Sama wstanę o brzasku.

----------------
Kopytkami stuk ,stuk
uderzają w bruk ,bruk.
Pędzi konik przez uliczkę
Ciągnie szybko piękną bryczkę.
Mknie na rynek,ten krakowski
piękny ,prężny i beztroski.
Nagle staje ,zadziwiony,
koń tam tańczy i pokłony
bije głową,wśród gawiedzi.
A na koniu Tatar siedzi.
Kto ty jesteś konik pyta?

hym...nie widziałeś Lajkonika??

--------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz